Główna
owocach pisali tak znani autorzy, jak Homer, Pliniusz, Wergiliusz, Horacy... (że ograniczymy się tylko do starożytności).
Ale gwoli sprawiedliwości należy również nadmienić, że owoce — jak pozytywna nie byłaby ich rola w żywieniu — odgrywały często w historii i literaturze rolę ze wszech miar negatywną. I tak:
• do dziś żylibyśmy sobie w raju, gdyby Ewa wolała np. śledzia w śmietanie niż jabłko;
• nie doszłoby do wojny trojańskiej, gdyby Parys nie dał Afrodycie jabłka z napisem „dla najpiękniejszej" (taka była wtedy niedemokratyczna forma wybierania Miss Świata!).
Kartagina nie zostałaby — być może — zburzona, gdyby Katon nie pokazał senatowi rzymskiemu wielkich i aromatycznych fig afrykańskich (wtedy pokazanie figi miało zupełnie inne znaczenie niż dziś...) informując, że są one do wzięcia zaledwie o 3 dni drogi od Rzymu i dodając swoje sakramentalne „ceterum censeo..."
Alina nie musiałaby zginąć, gdyby jakiś ogrodnik sprzedawał przy szosie maliny: nieuczciwa Balladyna mogłaby je po prostu kupić i przesypać z łubianki do swojego dzbana.
1 tak dalej, i tak dalej... Przykłady można by mnożyć w nieskończoność (nawet bez wymieniania tak trywialnych, jak to, że ktoś nabawił się rozstroju żołądka zjadając „za jednym posiedzeniem łubiankę malin lub truskawek...).